KLATKA Z WIDOKIEM, Homini, Kraków 2004

Eseistyka Artura Grabowskiego jest oryginalna w sensie najściślejszym: pisać można tylko wtedy, gdy piórem kieruje tęsknota za źródłem, bez którego nie można żyć. Ale eseistyka Grabowskiego jest też oryginalna w sensie najzwyklejszym: o literaturze nie pisze tak nikt.

Michał Paweł Markowski.

Czytanie esejów deprawuje. Od razu miałbym ochotę coś tutaj zacytować, a potem ciągnąć to dalej, aż się całkiem wyczerpie. Sam zresztą nie wiem, skąd ta potrzeba, bo Grabowski w swojej książce cytatem posługuje się jedynie z rzadka, polegając raczej na poetyce streszczenia, empatycznego mówienia cudzym głosem, odtwarzania czyjejś duchowej formacji. Przejścia następują płynnie i trudno się zorientować czy mówi jeszcze bohater, czy już narrator. Właściwie tworzą oni za każdym razem specyficzny zlepek. [...] Nie da się ukryć, iż jest to chimera na swój sposób pociągająca. Narrator Klatki nie zespala się z byle kim, a i efekty owych połączeń bywają miłe i zaskakujące, jak gdy na przykład Beckett staje się mostkiem, wiodącym od modernistycznie „samowystarczalnych” projektów Prousta i Joyce’a do... katolickich tragedii Claudela. On sam by tego pewnie nie wymyślił, ale podprowadzony odpowiednio przez Grabowskiego musi przyznać, że na ciemnym horyzoncie jego „wyludniaczy” coś jednak różowieje. Podobnie ów Baudelaire, którego rozważania o dandyzmie tchną „pastoralną czystością”. Pastoralną? O tak, od nich bowiem krok tylko (niekoniecznie wstecz) do Wergiliusza i jego campowych Bukolik. [...] Grabowski w swoich esejach reprezentuje, czy też promuje, postawę rozmiłowanego w nowości konserwatysty. [...] Nasza nowoczesna (i nawet po-nowoczesna) Europa wciąż pozostaje wierna Bogu, który ją kiedyś tam uwiódł i uprowadził. [...] Bóg Grabowskiego jest - jak u Teilharda - ciągle niegotowy, gotowiący się w każdym udanym, doskonałym dziele, choćby nawet to dzieło miało świadczyć o jego śmierci. [...] Bóg umarły, jak wyznał Derrida, jest tak samo ważnym elementem historii zbawienia jak Bóg żywy i Bóg zmartwychwstały. [...] Nie Bog jednak jest głównym przedmiotem rozważań Grabowskiego – lecz dusza. [...] Bóg, zgwałciwszy człowieka, spłodził duszę, toteż wystarczy się jej przyjrzeć, żeby zobaczyć świat. Innego wyjścia zresztą nie ma, żyjemy bowiem w klatkach swoich marnych istnień, dusza zaś włada światem poprzez nieskrępowaną wyobraźnię. [...] ... porozmyślałem, obcując z pięknem tych palimpsestowych tekstów. Bez większych zresztą cierpień.

Adam Wiedemann, „Res Publica Nowa”, wiosna 2/2005.