 |
ZIEMNY POCZĄTEK, Zielona Sowa, Kraków 2000
Biorąc do ręki wiersze Grabowskiego, w pierwszej chwili ma się wrażenie, że to ten typ wierszy, które brzmią jak polskie tłumaczenia poezji Eliota, Audena czy Brodskiego.
Dla Grabowskiego klasycyzm pozostaje wysokim ideałem, ale ideałem rozpływającym się w gorącym powietrzu Południa, gdzie jeździ się nie tyle po objawienie, co na wakacje. Dlatego nie brakuje u niego dystansu do tego, co zazwyczaj nosi nazwę dystansu czy idei. [...] Broni on klasycyzującej postawy poetyckiej, lecz jednocześnie rozbija klasyczny kanon i wzniosły stosunek do świata. Nie opuszcza go poczucie humoru i ironii, bez których nie jest możliwa współczesna poezja.
Nie waha się też zerwać z przeszłością, stąd przedmiotem jego zainteresowania jest zapominanie, ahistoryzm. Jego wrażliwość poetycką kształtują nie idee, lecz zmysłowa, ciemna strona świata i związane z nią przeżycia. [...] Poeta chłodno, a zarazem ironicznie stwierdza, iż wystarczy mocniejszy podmuch wiatru i po ładzie i harmonii pozostaje pustka. Z premedytacją zawiesza perspektywę wieczności. [...] W istocie nasz zbuntowany klasyk przystaje jednak na chorą pamięć i zdeformowaną przeszłość.
Mimo zafascynowania poety thanatycznością zmysłowego świata jego pozostałe wiersze tworzą swoistą przeciwwagę dla ciemnych popędów i wyrażają postawę klasyczną. Jednak ów klasycyzm obciążony jest metafizycznym zwątpieniem.
Poeta wyostrza spór między antykiem a chrześcijaństwem, między pełnią ideału a ciemną wiarą. [...] W poszukiwaniu swoich korzeni poeta dociera do kulturotwórczego konfliktu mitów Południa i Północy. Lecz, jak sam poeta przyznaje, jego podejście do świata oraz jego wrażliwość kształtuje jego słowiańskie, a zarazem barbarzyńskie pochodzenie.
(Monika Grodzka, RES PUBLICA NOWA, 6/2001.)
Jest jakoś tak, jakby "Ziemny początek" był książką pisaną przez jakieś miejscowe, sarmackie - z wygnania pochodzące - wcielenie Owidiusza.
Ale Grabowski nie jest nostalgicznym miłośnikiem Południa, kierowanym przez uczucia negatywne; zdaje się, że nie buntuje się przeciw ościeniowi mieszkania "po tej stronie". Unika w ten sposób jakoś zarazem lekcji Winckelmanna, jak i Nietzschego.
Klasycyzm w "Ziemnym początku" - nie jest klasycyzmem deklaratywnym. Nie jest uwikłaniem się w mowę dostojną, nie jest wkroczeniem w teren "mowy sacrum", nie jest też kapliczką, przed która ma bić pokłony miłośnik erudycyjnych esejów. [...] Podpowiada Grabowski, umieszczając swoje mówienie poetyckie w poważnym dialogu z przeszłością, nie zatracając swojej własnej podmiotowości. Przy czym "Oni" stają się dla Grabowskiego niezmiernie pojemni, nie związani z czasem jakimś określonym, (choć ewidentnie lektura Antyku Pogańskiego i krajobrazy wakacyjne Południa ufundowały podstawowe napięcie intelektualne w książce), bowiem - jak się zdaje - liczy się otwarcie dyskusji cywilizacyjnej na równych prawach obu stron.
Tropienie "znaku" jest niezdeterminowanym niczym poza zapewne talentem i ową trudną do wysłowienia zdolnością, a zarazem odwagą, uporem i determinacja w podążaniu tropem Tajemnicy. Może owym tropieniem być dla Grabowskiego bowiem zarówno klasyczna kontemplacja ruin (Pompeje ukazane w geście jak najbardziej osadzonym w tradycji), jak i grzebanie patykiem w wygasłym ognisku w Białce. [...] to było to wyzwanie klasycznej "parodii". Podstawową jej zasadą, tym elementem, który umożliwiał w ogóle taki gest artystyczny, było - kiedy czytam Grabowskiego, to upewniam się o tym coraz bardziej - (nie wiem jak to nazwać!) właśnie nie-traktowanie dzieł epok minionych jako świata cytatów. [...] ratuje się stylem, unikającym mowy, która mogłaby go wnieść na poziomy, nad którymi nie byłby w stanie zapanować. Jest zwyczajny i nie-wysilony, zaopatrzony w odpowiedni dystans - także do siebie-poety. [...] Współczesny klasycyzm żywi się nie stylem, rekwizytem, ale przeświadczeniem, potwierdzanym przez egzystencję, że idee i postawy domagają się dialogu.
I jest przede wszystkim poetą, który zmusza do zadawania pytań Grekom, Kochanowskiemu, Horacemu, Homerowi. To ogromnie wiele. To chyba wszystko, czego można żądać od poezji, która myśli.
(Krzysztof Koehler, FRONDA 22/2000.)
|