|
POJEDYNEK, Fronda, Warszawa 1998.
Tytuł zbiorku podkreśla dramatyczny charakter poszukiwań i nasuwa myśl o walce z nadmiarem masek, gotowych sposobów ekspresji czy wreszcie szeregiem skostniałych konwencji.
Nawet w sytuacjach ekstremalnych bohater Grabowskiego nie potrafi określić, czy zawładnęło nim paraliżujące poczucie lęku, czy podniecenie wywołane chęcią pokonywania zagrożeń. [...] Bezustannie dręczą go wątpliwości na ile jest podmiotem własnych działań, współtwórcą świata, w którym przyszło mu żyć, a na ile marionetką poruszaną przez nieznaną siłę.
Bardzo często tłem wierszy Grabowskiego jest przyroda. Nadanie elementom natury cech ludzkich doskonale obrazuje dramatyzm wewnętrznych zmagań bohatera. W poezji krakowskiego poety "woda kusi szeptem", "zieleń łasi się do człowieka", "łąki siwieją", sklepienie niebieskie przypomina czaszkę, a wyschnięte kałuże są niczym blizny.
Grabowski to poeta świadomy własnego warsztatu, a także możliwości, jak i ograniczeń kryjących się w języku poetyckim [...] poeta sięga do tradycyjnych form sielanki, hymnu czy listu poetyckiego. Z kolei odwoływanie się do tradycji barokowej pozwala odsłonić w nieregularnym kształcie wiersza nękający poetę niepokój i ukazać silną potrzebę wyższego, nadprzyrodzonego układu odniesień.
Trudno wyznaczyć Grabowskiemu odpowiednie miejsce na mapie współczesnej poezji. Dialog z tradycją literacką i poszukiwanie w świecie pierwiastka duchowego skłania, by łączyć nazwisko autora "Pojedynku" z klasycyzmem. A jednak tym, co odróżnia Grabowskiego od klasycystów, jest jego krytyczny stosunek do dziedzictwa kultury, polegający na uważnym śledzeniu kryzysu związanych z nią wartości.
(Beata Wołowicz, CZAS KULTURY 4-5/1999.)
Dlaczego poeta nazywa wiersz aktem odwagi? Otóż wydaje się, że chodzi tu o odważne, w pełni świadome i odpowiedzialne stawianie czoła (w pojedynkę) temu, o czym była mowa powyżej - i wszystkiemu innemu, z czym przyjdzie mu (nam) się jeszcze mierzyć (stawać do pojedynku) w przyszłości - pozbawiając przy tym rozum (bywający przyczyną krótkowzroczności) roli jedynej i ostatecznej instancji i szukając (znów) drogi pośredniej, tej najbardziej optymalnej (gwarantującej równowagę), miedzy nim a wiarą.
Powtórzmy, zatem jedno z postawionych na początku pytań: czy wzniosłość w tej lekkości? Bez wątpienia, jest. I w tym, między innymi, przejawia się nieprzeciętny talent autora.
(Grzegorz Tomicki, STUDIUM 5/1999.)
... ten pisarz nie stał się pieszczochem mediów wzorem innych kolegów po piórze, wywodzących się ze środowiska niegdyś krakowskiego, a teraz już warszawskiego "brulionu".
Poezja Grabowskiego jest niespokojnie (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) aktywna. Nie buduje szańców, na których ma się rozegrać bitwa w obronie porządku kultury i integralności ludzkiej jednostki. Jest raczej mieczem wymierzonym w serce chaosu, czymkolwiek on jest (bałaganem cywilizacyjnym, przesiąkniętą erozją duchowości postacią współczesności), ale też ostrzem broniącym przed destrukcyjną anonimowością.
To wewnętrzna walka, by odnaleźć formę (formułę) niepowtarzalnej do pewnego stopnia ekspresji, adekwatna dla jednocześnie nikłej i przemijającej pojedyńczości. To wreszcie bój o nawiązanie dialogu z Tobą czytającym [...] Jeśli więc dostrzegać w lirykach Grabowskiego sznyt "klasyczności", to wypada przyznać, że jest tam odprysk heroiczności.
Najpoważniejszy z wymiarów kondycji ludzkiej jest jednoznaczny - nakreśla go porządek wertykalny, którego poezja pozostaje jedynie szamoczącym się z sobą samym zapisem.
Jednak finalny (i mam wrażenie, że najistotniejszy) projekt tej twórczości jest metafizyczny.
(Jarosław Klejnocki, TYGODNIK POWSZECHNY, 9 maja 1999.)
|